BPM napisał(a): LOKOMOTYWA
Stoi na stacji lokomotywa.
Tę "lokomotywę" już czytałem kiedyś, podoba mi się :)
Cieszy, że poezja dociera do szerszej grupy bolecnautów :)
Dopisane 29.05.2014r. o godz. 12:55:
klasyk Staffa :)
*** (Więc można kochać...)
Więc można kochać i nie wiedzieć o tem?
Po przypadkowym, najkrótszym spotkaniu
Dłoń sobie wzajem podać w pożegnaniu
I w dusz spokoju odejść - z bezpowrotem...
Lecz już nazajutrz, ledwo po rozstaniu,
W dzień ów zabłądzić pamięci przelotem
I stając, jakby przed czemś cudnem, złotem,
Uczuć się nagle sercem - na wygnaniu!
I odtąd wracać wstecz, wciąż i na próżno,
Przesiewać przeszłość wspomnienia przetakiem,
By coś w niej znaleźć, co było żywotem!
Lecz smęt mży jeno szarym suchym makiem,
Jak proch w klepsydrze, co szemrze: "Za późno!..."
Ach, można kochać i nie wiedzieć o tem!
Dopisane 29.05.2014r. o godz. 13:03:
Astrolog (zagubiony) L. Staff
Astrolog zamknął na klucz wieżę:
Poobcinał kometom ogony,
Wyrzucił oknem klepsydrę i czaszkę
I poszedł na maskaradę,
Tam spotkał jeźdźca czarnego,
Który rzekł: "Bracie,
Życie ubiegło mego konia.
Sprzedałem go w karczmie Cyganom.
Spłać swoje długi jego złotą uzdą "
Potem astrolog tańczył z dogaressą
I grał w kości z grubym kardynałem,
Zasztyletował czterech. Borgiów
I wypił rzekę małmazji.
Świt zastał go przy swędzie świecy.
Aby odczadzie ciężką głowę,
Zarzucił płaszcz na ramię
I mruknął: "Przejdźmy się na chwilę
Po Wiekach Srednich."
Nikt tam dla niego nie miał czasu,
Wszyscy byli bardzo zajęci:
Bertold proch właśnie wynajdywał,
Krzysztof na mapie szukał Ameryki...
Astrolog wrócił.
Mijając ogród i sadzawkę,
Chciał podpatrzyć Zuzannę w kąpieli,
Lecz dostrzegł tylko białego kucharza
I dziewkę; która przy kurniku
Oskubywała gęś na obiad.
Idąc w zadumie na mszę ranną,
Wstąpił do sklepu antykwarza,
Gdzie się zasiedział do wieczora.
Szukaj palety świętego Łukasza,
Pieść elzewiry i aldyny,
Owijaj w czarny jedwab skrzypce.
Wenecja, patrząc na laguny,
Odpływa z okrętami w dal.