1 września 2013r. godz. 23:05, odsłon: 13357, Kazimierz MarczewskiSzczury rządzą Bolesławcem?
W Bolesławcu można spotkać coraz więcej szczurów. - Za to wszystko odpowiedzialne są borsuki, które atakują bolesławieckie koty - twierdzi prezydent.
Czy szczury rządzą Bolesławcem? (fot. Liftarn / Wikipedia)
REKLAMA
O problemie związanym z tymi groźnymi gryzoniami informują nas od kilku tygodni mieszkańcy Bolesławca. Nie chcieliśmy o tej sprawie pisać przed Bolesławieckim Świętem Ceramicznym, aby nie wystarszyć gości przyjeżdżających do naszego grodu. Ale teraz przyszedł czas, aby ten temat poruszyć i poprosić odpowiedzialnych za ten stan o szybką reakcję. W przeciwnym razie plaga szczurów może opanować nasze miasto, nasze mieszkania.
Populacja szczurów w Bolesławcu zwiększa się bardzo szybko, władze nie tylko są bezradne, ale nie widzą rozwiązania problemu ekspansji tych mądrych, nie bardzo miłych zwierząt. Szczury w dużych ilościach pojawiają się przy śmietnikach, w piwnicach, a nawet potrafią poprzez kanalizację sanitarną dostać się do domów.
- Byłam bardzo przerażona i wystraszona, kiedy zobaczyłam wielkich rozmiarów szczura na desce sedesowej - mówi bardzo zdenerwowana mieszkanka ulicy Podgórnej w Bolesławcu. - Koło naszych bloków zobaczyć szczura to normalne, ale w mieszkaniu, tego nikomu nie życzę. Z krzykiem uciekłam z łazienki. Mąż jakoś go wygonił, ale ja nadal bardzo się boję. Może znowu przyjdzie. Zróbcie coś tym - dodała.
To, że sprawy ze szczurami nie idą w dobrym kierunku, mogliśmy się przekonać na ostatniej sesji Rady Miasta. Piotr Hetel, radny Rady Miasta i prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Bolesławianka” informował radnych i prezydenta Bolesławca o tym, że ilość szczurów z miesiąca na miesiąc w Bolesławcu szybko się zwiększa i że w zmasowany sposób należy z nimi walczyć. Większość szczurów żyje i mieszka w miejskiej kanalizacji, żywi się w śmietnikach i staje się groźna dla zdrowia i życia mieszkańców, właściwie we wszystkich zasobach mieszkaniowych.
Radni praktycznie nie podjęli tego tematu. - Za rozwój szczurów odpowiedzialne są w Bolesławcu borsuki, które atakują i zjadają bolesławieckie koty. A jak kotów jest mniej, to ilość szczurów rośnie - skwitował podczas sesji prezydent Piotr Roman. Prezydent jednak się pomylił.
O to czy borsuki atakują koty i je zjadają zapytaliśmy zastępcę nadleśniczego w Bolesławcu Sergiusza Rzatkiewę.
- Nie potwierdzam tej informacji – powiedział Sergiusz Rzatkiewa. - Ilość borsuków żyjących w okolicach Bolesławca jest stała, to po pierwsze, a po drugie borsuk jest za wolny, aby skutecznie zaatakować sprawnego kota, takiego co skutecznie zwalcza gryzonie. To nie borsuki atakują koty, mogą je natomiast atakować bardzo głodne lisy – dodał.
Piotr Hetel w rozmowie z Bolec.Info powiedział, że ilość szczurów w Bolesławcu jest już niepokojąca i sytuacja robi się bardzo groźna, dlatego spotka się z Józefem Królem, prezesem Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Bolesławcu, aby wspólnie zorganizować i przeprowadzić akcję odszczurzania bolesławieckiej kanalizacji.
Miasto powinno wydać wojnę szczurom i to szybko i kompleksowo, bo inaczej czeka nas plaga szczurów, tak jak to ma miejsce na przykład we Wrocławiu. Tam szczury biegają w centrum miasta między nogami przechodniów.
- Akcja odszczurzania ma sens tylko wtedy, kiedy wszyscy robią to w jednym czasie – mówi Piotr Hetel. - To musi być zmasowany atak, inaczej te bardzo inteligentne stworzenia nie dadzą się nabrać i nic z tego nie będzie - dodaje.
W niektórych miejscach w Bolesławcu strach jest już wyrzucać śmieci. Szczury biegają przy kubłach. Niektóre szczury wyglądają jak duże koty. Ostatnio szczury widziano w rejonie tzw. „trójkąta bermudzkiego" w Bolesławcu, w chaszczach, chwastach i śmieciach, przy ul. Zgorzeleckiej. Duże szczury spotykamy także na nielegalnych składowiskach śmieci przy ul. Kościuszki i wielu innych miejscach w Bolesławcu. Szczególnie tam gdzie jest brudno.
Na ulicach największych polskich miast, obok ludzi, spotyka się coraz więcej szczurów. Nie dopuśćmy do tego, aby bolesławieckie szczury wyszły na ulice i chodniki. Ostatnio we Wrocławiu hitem stały specjalne klapki, które można zamontować na rury kanalizacyjne w taki sposób, by ścieki mogły z nich wypływać, ale żeby szczury nie mogły wejść do góry. Podobno hydraulicy mają pełne ręce roboty.
Przypominamy, że walka ze szczurami jest ustawowym obowiązkiem lokalnych samorządów, właścicieli domów, szpitali, hoteli, sklepów czy zakładów spożywczych.
Najczęściej, tak jak w Bolesławcu, obowiązek odszczurzania samorządy cedują na koty. Według specjalistów akcję odszczurzania powinno się prowadzić co sześć tygodni.
Dla informacji podajemy, że ciąża szczurza trwa 23 dni, a w jednym miocie rodzi się nawet 15 małych.
- W mieście pilnie powinno się przeprowadzić całkowitą deratyzację, bo inaczej szczury bardzo szybko zaczną rządzić Bolesławcem - twierdzą niektórzy.
Czy do tego powinniśmy dopuścić?
Czy borsuk zjada koty bolesławieckie? (fot. CC Wikipedia)